ILNP Wallflower z niewielkim dodatkiem

Zanim przejdę do gwiazdy dzisiejszego wpisu, czyli ILNP Wallflower, muszę napisać parę słów wyjaśnienia dla osób, które weszły na bloga i go nie poznały ;)

W tym tygodniu wprowadziłam prowadziłam parę zmian moim życiu blogowym.
Po pierwsze wykupiłam domenę i od teraz blog znajdziecie pod adresem bottleofhappiness.pl. Z adresu bottle-of-happiness.bolgspot.com też tutaj traficie, ale nowe posty pojawią się tylko tutaj. Po drugie przesiadłam się z bloggera na WordPressa i próbuję ogarnąć jego możliwości. Coś czuję, że może to trochę potrwać. Jak na razie udało mi się przegrać walkę z Disqus o załadowanie wszystkich starych komentarzy. A szkoda, bo podoba mi się pomysł, że moi czytelnicy dostają powiadomienie, gdy odpowiadam na ich komentarz. Zobaczymy co mi z tego wszystkiego wyjdzie, ale mam nadzieję, że ze mną zostaniecie. I że w ogóle wszyscy moi czytelnicy do mnie trafią mimo tych zmian.

Koniec ogłoszeń, przejdźmy do tego co najważniejsze, czyli mani. Ten zmalowałam prawie rok temu, czyli w sierpniu 2016 i szczerze mówiąc, jedyne co pamiętam, to odpadanie cyrkonii ^^” Ale do rzeczy.

ILNP Wallflower

W roli głównej w dzisiejszym manicure występuje ILNP Wallflower. Lakier teoretycznie niebieski, ale ja ciągle w nim widzę fioletowe tony. Niekoniecznie na tych zdjęciach. Za to na zdjęciach widać, że lakier posiada całkiem sympatyczny dodatek drobinek. Na shimmer są za duże, na glassfleck jest ich za mało. Ale grunt, że są i sprawiają mi przyjemność ;)

Do wykonania mani potrzebowałam dwóch warstw ILNP Wallflower. Po roku ciężko opisać wrażenia z nakładania, ale musiało być w porządku, skoro nic złego nie pamiętam. Jako ozdobnik dodałam zawijaski wykonane białą farbą akrylową oraz cyrkonie. Przepraszam bardzo, nie cyrkonie, tylko kryształy Swarovskiego. Jakby tych maleństw nie nazywać błyskają się pięknie i są dobrej jakości. Nie ma nic gorszego niż cyrkonia, która matowieje pod topem, bo okazuje się kawałkiem plastiku.

Wspominałam już, że w związku z tymi paznokciami pamiętam jedynie problemy z trzymaniem się cyrkonii. Wszystko przez inny niż zwykle sposób ich zamocowania. Więcej kombinować z tym nie będę, wracam do mojego ulubionego mocowania na kropelkę topu, przykrywania tego drugą kropelką i dodatkową warstwą topu.

ILNP Wallflower

ILNP Wallflower

ILNP Wallflower

ILNP Wallflower

ILNP Wallflower

ILNP Wallflower

ILNP Wallflower

ILNP Wallflower

ILNP Wallflower

I jak Wam się podoba? Wolicie takie proste wzorki w moim wykonaniu, czy może coś bardziej skomplikowanego jak, np. filmowe wyzwania? :>

16 komentarzy

  1. cytrynka

    22 lipca 2017 at 14:30

    uwielbiam niebieskie paznokcie :) takie delikatne tez sa fajne

    1. hatsu hinoiri

      22 lipca 2017 at 15:24

      Niebieskości należą do moich ulubionych kolorów, chociaż z niewiadomych przyczyn rzadko ich używam ;)

  2. Gosia

    22 lipca 2017 at 14:37

    Proste, ale przyjemne :)

  3. StyleNails&You

    22 lipca 2017 at 17:18

    Piękny lakier :) Ja lubię takie proste zdobienia ;) Choć czasem też skuszę się na coś bardziej wyszukanego :)

    1. hatsu hinoiri

      22 lipca 2017 at 17:47

      W bardziej wyszukanych zdobieniach najbardziej chyba lubię samo wykonywanie mani :)

  4. Yasinisi

    22 lipca 2017 at 17:36

    Śliczny lakier. Te drobinki zdecydowanie dodają mu uroku.

  5. Yasinisi

    22 lipca 2017 at 17:45

    Mani też bardzo ładne oczywiście :D

  6. Lakieromania Syli

    22 lipca 2017 at 22:10

    Śliczne, kojarzy mi się z motylkami.

    A nowa strona wygląda fajnie. Trzeba się tylko przyzwyczaić :)

    1. hatsu hinoiri

      22 lipca 2017 at 22:46

      O, a mi jakoś motylki do głowy nie przyszły ;)
      Dzięki za dobre słowo :)

  7. Lakierowniczka

    24 lipca 2017 at 22:03

    On jest taki pięknie, że nie potrzeba mu wcale dodatkowych zdobień *.*

    1. hatsu hinoiri

      24 lipca 2017 at 22:09

      Czyli nie powinnam nic dodawać? ;)

  8. Nail Crazinesss

    25 lipca 2017 at 09:51

    Bardzo ciekawy lakier. A co do cyrkonii, to się zgadzam, ze nie ma nic gorszego jak skończone mani, które pięknie wygląda a potem jak się pociągnie topem to cyrkonie matowieją i wyglądają tandetnie. z tego też względu w większości wypadków wybieram ćwieki :D

    1. hatsu hinoiri

      25 lipca 2017 at 10:54

      Ćwieki tylko srebrne, bo złote kolor zaczynają tracić gdy top się z nich zetrze po kilku dniach noszenia ;)

Leave a Reply