Stare, ale jare – Inglot ~ 342 i Inglot ~ 318

Jakiś czas temu magbag z bloga Kobiecy Net wymyśliła “łańcuszkową” zabawę, w której należy pokazać swój najstarszy lakier w akcji. Jej “zabytek” możecie zobaczyć TUTAJ
Swoim pomysłem zabiła mi niezłego ćwieka, bo nijak nie potrafiłam przypomnieć sobie, który to lakier z mojej kolekcji jest najstarszy. Jest to niewątpliwie wina porządków, które zrobiłam jakieś dwa lata temu. Od zawsze twierdzę, że sprzątanie to zło ;p. Ich ofiarą stały się m.in. lakiery pamiętające moje studia. Nie pozbyłam się ich dlatego, że minął ich magiczny okres przydatności do użycia. Po prostu w tamtych czasach miałam mało lakierów (w porównaniu z blogowymi czasami, a nie z “normalnymi” ludźmi) i zużycie miałam w nich duże. A że nie chciałam trzymać tych smętnych resztek, bo ciężko się nimi malowało (pędzelek nie sięgał), to systematycznie wymieniałam je na “nowsze modele”. I w ten sposób nie mam za bardzo czym się pochwalić. Bo przecież moje dwa Ingloty, które dzisiaj zaprezentuję, nie umywają się do magbagowego Lancome sprzed co najmniej 18 lat. Przy nim moje dwa maluchy to smarkacze, bo mają około 5-6 lat. Ale zgodnie z tym co producent sugeruje na butelkach powinnam je wyrzucić już po roku używania. Nie ze mną te numery ;)
Po co jest w ogóle okres przydatności do użycia na lakierach? Moim zdaniem po to, żeby nikt się producenta nie czepiał, że mu ze starości lakier zgęstniał albo inne sztuki robił. Nie jestem chemikiem i nie znam się wcale, dopuszczam możliwość, że taki otwarty lakier przez czynniki atmosferyczne, tlen, temperaturę i inne cuda może stracić swoje pierwotne cechy. Ale jeszcze nie widziałam lakieru, który po kilku latach trzymania go w przyzwoitych warunkach, w dobrze zakręconej butelce, zmienił się tak, żeby nie był do użycia. Może mu się zdarzyć zamiana w gluta, ale na to działa rozcieńczalnik do lakierów (nie zmywacz). Może się rozwarstwić, jeżeli pigment lub cząsteczki brokatu są cięższe niż baza, w której pływają, ale na to świetnie działa potrząsanie butelką. Może szybciej odpryskiwać, ale na to mamy bazy i topy. Natomiast jeżeli ktoś się boi, że stary lakier będzie źle wpływać na kondycję paznokci, to może zawsze nałożyć grubszą warstwę bazy. Na wszystko jest rozwiązanie, więc chyba nie ma powodów, żeby wyrzucać lakiery po upływie 12 miesięcy od otwarcia butelki. No chyba, że od początku to był jakiś straszliwy bubel.
I tej teorii będę się trzymać. 
Najwyższa pora na mani z moimi najstarszymi lakierami (no chyba, że jakiś starszy przegapiłam).
Na warstwę odżywki Peggy Sage nałożyłam dwie warstwy Inglot ~ 342 (ciemny) i dwie warstwy Inglot ~ 318 (jasny). W planach miałam stemplowanie, więc nałożyłam na to warstwę Poshe, żeby szybciej wyschło. Stemple wykonałam przy użyciu płytki z AliExpress STZ-L015. Na kciuku wzór odbiłam przy pomocy lakieru Inglot ~ 342, na środkowym użyłam Models Own ~ Chrome Green. Żeby połączyć mani w całość dołożyłam kropki wykonane sondą i użytymi wcześniej lakierami. Całość utrwaliłam topem.

Każdy łańcuszek wymaga wysłania go dalej. Ja odsyłam go do Moniszona, Kleopatre, Saurii i Readhead Nails. Oczywiście przymusu udziału w zabawie nie ma, ale jestem ciekawa jak stare są Wasze stare lakiery ;)

29 komentarzy

  1. MatMaja

    21 grudnia 2015 at 16:42

    Całkiem żwawe staruszki, mnie się podobają. Dokładnie to samo sobie myślę o wyrzucaniu lakierów w 12 miesięcy po otwarciu. Ba, mam takie, które jeszcze nie były otwierane, a są ze mną więcej niż 12 miesięcy :)

    1. hatsu hinoiri

      22 grudnia 2015 at 15:49

      A pomyśl jaka to magia: te nieotwierane możesz trzymać 50 lat i będą dobre, otwierane po 12 miesiącach nagle robią się toksyczne :O

    2. MatMaja

      22 grudnia 2015 at 15:59

      Magia PRu, marketingu i zaklęć speców od reklamy :D

  2. Syla

    21 grudnia 2015 at 16:51

    Też mam do napisania posta ale z racji przeprowadzki lakierasy mam zawalone no i nie mam też czasu na malowanie paznokci.
    Nie mniej moje lakierasy mają też grubo ponad 10 lat :)

    Świetne lakiery. Ten fiolet jest bardzo ciekawy.

    1. hatsu hinoiri

      22 grudnia 2015 at 15:52

      No to przy okazji układania lakierów będziesz mogła wybrać te najstarsze ;>

  3. belgijska

    21 grudnia 2015 at 18:37

    śliczne mani! też mam całkiem sporo lakierowych dinozaurów :D

    1. hatsu hinoiri

      22 grudnia 2015 at 15:57

      I bardzo dobrze, to nie Sparta, nie trzeba staruszków za drzwi wywalać ;)

  4. Agnieszka Z

    21 grudnia 2015 at 21:21

    Piękne zdobienie wyczarowałaś tymi 'staruszkami'.

  5. Malvina

    22 grudnia 2015 at 08:47

    Staruszkowie wśród lakierów phhhh, ja w to nie wierzę i nie wyrzucam żadnego pomimo przekroczenia daty przydatności ;p W szafce jeszcze mam bardzo dużo lakierów, których ani razu nie użyłam a są ze mną ponad rok. Jak mi podpadną, zbuntują się, nie będą chciały ze mną współpracować, wtedy sie z nimi pożegnam, wcześniej nie ma szans ;)

    1. hatsu hinoiri

      22 grudnia 2015 at 16:00

      Ja mam nieużywane lakiery, które są zdecydowanie starsze niż 2 lata. Jakbym miała wyrzucać wszystko po terminie, to by mi nawet 1/4 nie została ;)

  6. Gocha P

    22 grudnia 2015 at 09:50

    Fajny pomysł, żeby wygrzebać najstarsze egzemplarze :) Nie jestem typem chomika, więc staram się zużywać najstarsze lakiery pomiędzy nowymi ;-)

    1. hatsu hinoiri

      22 grudnia 2015 at 16:01

      Też mi się spodobał ten pomysł :)

  7. Redhead Nails

    22 grudnia 2015 at 21:02

    ciekawe połączenie kolorów :) u mnie Ingloty były pierwszymi "lepszymi" lakierami kiedy kilka lat temu zaczęłam kupować więcej lakierów

    1. hatsu hinoiri

      27 grudnia 2015 at 10:32

      Ja sobie je na studiach upatrzyłam, gdy w ogóle mało było lakierów i kiepską miały paletę kolorów. Ingloty wtedy się wyróżniały ;)

  8. Owidia

    22 grudnia 2015 at 22:44

    jestem stosunkowo 'młodą' lakieromaniaczką, bo zaczęłam przygodę z lakierami jakieś 3,5 roku temu, ale mam praktycznie każdy lakier, który kupiłam od tamtego czasu, wyrzucam tylko puste buteleczki (zdarzają się! białe i czarne lakiery da się zdenkować :D) i zaschnięte na kamień :D ja tam wcale nie wierzę w datę przydatności lakieru :) bardzo podoba mi się twój fioletowy Inglot :)

    1. hatsu hinoiri

      27 grudnia 2015 at 10:35

      I dobrze robisz, że nie wierzysz. To pewnie tylko chwyt marketingowy, żebyśmy częściej kupowały lakiery. Co i tak robię bez ich wyrzucania ;)

  9. Joanna K

    23 grudnia 2015 at 18:22

    Piękne kolorki, które świetnie się komponują :)

    1. hatsu hinoiri

      27 grudnia 2015 at 10:45

      Cieszę się, że Ci się podoba :)

  10. Aparatka

    23 grudnia 2015 at 19:45

    Podoba mi się zdobienie, jak i kolorystyka :)

Leave a Reply