Mistero Milano ~ Borgogna
[PL]
Dzisiaj recenzja kolejnego lakieru Mistero Milano. Będzie to lakier numer 8671 – Borgogna czyli Woodbine, który można znaleźć TUTAJ.
[ENG]
Today I’m back with another Mistero Milano review. This time it’s nr 8671 – Borgogna/Woodbine, which you can find HERE.
Dla przypomnienia:
“Lakiery do paznokci linii SENSUALE to najnowocześniejsza technologia zamknięta w pięknym opakowaniu. Nowatorska nanotechnologia zawarta w lakierach zapewnia ultraszybki czas schnięcia oraz maksymalną trwałość do 5 dni bez odprysków i pęknięć. Nowoczesna samopoziomująca formuła gwarantuje, iż lakiery do paznokci SENSUALE nie pozostawiają smug, a nakładanie ich jest czystą przyjemnością. Intensywny pigment gwarantuje, iż jedna warstwa lakieru w pełni kryje naturalną płytkę paznokcia, a efekt połysku jest olśniewający. Dzięki zastosowaniu nanocząsteczek usunięcie lakieru jest bardzo łatwe i szybkie, a lakier nie pozostawia przebarwień na naturalnej płytce. Paleta lakierów SENSUALE jest idealnym uzupełnieniem linii lakierów hybrydowych PERMANENTE UV, kolory obu linii tworzą jednolitą gamę barw. Lakiery SENSUALE są w pełni bezpieczne dla zdrowia, dzięki formule ECO nie zawierają substancji szkodliwych takich jak: Toluen, Formaldehyd, DBP.”
/Polish only – promotional information taken from the company’s website./
Zacznę od tego, że na testowanie wybrałam sobie jeden z gorszych okresów do malowania paznokci, czyli falę ponad trzydziestostopniowych upałów. Do tego okazało się, że Borgogna to żelek, a z żelkami się za bardzo nie lubię. Tzn. podobają mi się, a owszem, ale z nakładaniem ich równą warstwą mam przeważnie problemy i to duże.
[ENG]
I’ll start by saying that I chose one of the worst times for nail painting – a heat wave with temperatures above 30C. Then it turned out that Borgogna is a jelly, and jellies and I don’t go together. I mean, I like them, sure, but I have problems with applying them evenly. Big problems. Like I mentioned, Woodbine is a jelly, with a decent coverage for a jelly. Only after applying two thicker layers I discovered that it bubbled like hell. I decided it’s impossible for the polish to be so different in this matter from its mint predecessor, which meant it’s the temperature’s fault. I’ve been using good fast-drying top coats for years now, which means I don’t usually have to worry about bubbles, but for the sake of this review I wanted to see how’s the drying time without the top coat. I put the bottle into the fridge, removed the bubbled nail polish and tried again, this time using thinner layers. The result was much better, not counting two tiny bubbles, but then again, I was painting them in a room without AC, not in the fridge, so it’s probably the temperature’s fault again.
[PL]
[ENG]
I ended up with three coats. Inside my nails looked decently painted, so I waited for them to dry (which was pretty fast), then took my camera and went to the balcony to take some pictures. That’s when dear blazing sun revealed the truth about my nail painting skills. Ooops. Maybe not everyone care about this stuff, but I can’t help but notice that the color in uneven. I admire people who can get even coverage with jelly polishes.
[PL]
[ENG]
Even with all the troubles I had while painting, I really like this polish. After two weeks of wearing the mint one, I truly appreciate the dark, deep shade. It dries fast and it’s shiny even without the top coat, but then again, normally I would never wear it without the top coat, since deep color like this are known to leave marks on documents. Applied with a nail conditioner as a base, it left my nail unstained. I even managed to remove it without getting my cuticles dirty, which often happens to me with dark polishes.
Nie byłabym sobą, gdybym nie próbowała go ozdobić. Tym razem postawiłam na stemple. Wykonałam je przy pomocy starego złotego lakieru Konad (dziwne, że jeszcze daje radę) i płytki Pueen 55. Żeby stemple nabrały więcej wymiaru pędzelkiem dołożyłam gdzieniegdzie trochę złotego Konada. Całość utrwaliłam topem Konad, który oczywiście musiał zbąblować >_> Ale nie ze mną te numery, na bąble najlepsza jest warstwa Poshe, którą oczywiście nałożyłam.
[ENG]
I wouldn’t be me if I didn’t try some nail art. This time I decided on some stamping. I used my old golden Konad (it’s a miracle it still works) and Pueen 55 plate. I added some more gold here and there with a nail brush. I finished with a layer of Konad top coat… which of course left me with some bubbling. But this time I dealt with those pesky bubbles using one layer of Poshe.
















Una
11 lipca 2015 at 19:11Ale ładnie!
Bardzo lubię takie bordo. Kojarzy mi się z wyrafinowaną elegancją.
Mam podobny odcień lakieru i chętnie go noszę, zwłaszcza zimą, kiedy mam nieopaloną skórę rąk i ciemne kolory fajnie z nią kontrastują. :-)
hatsu hinoiri
19 lipca 2015 at 16:43Ja cały rok blada jestem, więc nie ograniczam się do zimy. Jako, że malowałam w upał cały czas miałam zdecydowanie czereśniowe skojarzenia ;>
Lincori
11 lipca 2015 at 20:04Bardzo ładny kolorek.
Też nie potrafię malować żelkami…. Zawsze smug narobię, więc już nawet żelków nie kupuję.
hatsu hinoiri
19 lipca 2015 at 16:43Mi się czasem zdarzy kupić, ale później przeważnie żałuję, bo ładne toto, a dogadać się z nimi nie idzie ;)
Anna Ewelina Wilczyńska
11 lipca 2015 at 20:20boskie i obłędne
hatsu hinoiri
19 lipca 2015 at 16:44Dzięki :)
Szczypta egoizmu
11 lipca 2015 at 20:24Piękny, głęboki kolor. Bardzo mi się podoba :)
hatsu hinoiri
19 lipca 2015 at 16:46Mi też ;>
Beauty Wizaż
12 lipca 2015 at 07:42Bardzo elegancki odcień ♥
Na zdjęciach w słońcu nie jest idealny, ale na tych poniżej po prostu miodzio. Żelki są trudne do ogarnięcia, przyspażają trochę problemów ale czasami warto, efekt na pzanokciach może być piorunujący.
hatsu hinoiri
19 lipca 2015 at 16:49Też mi się bardzo w cieniu podoba, w słońcu pewnie po czwartej warstwie byłoby idealnie, ale bez topu przyspieszającego wysychanie na cztery warstwy się jednak nie porywam ;)
Edyta
12 lipca 2015 at 08:15Ze złotem wygląda obłędnie. :)
hatsu hinoiri
19 lipca 2015 at 16:49Też tak myślę :)
Wdowa Po Stalinie
12 lipca 2015 at 08:16o łaa, co za kolor! obłędny :)
hatsu hinoiri
19 lipca 2015 at 16:50:D
Kosmetyczna Obsesja
12 lipca 2015 at 12:38Jakie cudo! Kocham takie kolory na paznokciach.
hatsu hinoiri
19 lipca 2015 at 16:50Ja kocham prawie wszystkie kolory na paznokciach ;)
Małgorzata C-M
12 lipca 2015 at 13:24Kolor świeżej jeszcze nie do końca wyschniętej krwi ;) Dla mnie zdecydowanie na jesień/zimę. Sama żelków nie lubię, więc rozumiem Twoje wściekanie się o jego równe krycie ;) A ostatecznie ze zdobieniem bardzo mi się podoba :)
hatsu hinoiri
19 lipca 2015 at 16:51Ja tam miałam zdecydowanie czereśniowe skojarzenia, więc dla mnie na lato w sam raz ;>
MatMaja
12 lipca 2015 at 17:05Ależ on ma głębię koloru! W słońcu widać, że gdzieniegdzie jest nierówno, ale i tak podziwiam! Ja z żelkami się nie dogaduję, u ciebie jest pięknie pomalowane.
Ze złotem wygląda bardzo wyrafinowanie i elegancko.
hatsu hinoiri
19 lipca 2015 at 16:52Prawda jak dodatki mogą wszystko zmienić? Nieważne czy chodzi o sukienkę czy o lakier na paznokciach ;)
Syla
12 lipca 2015 at 22:25Nie jest to moj kolor, ale wyglada super.
hatsu hinoiri
19 lipca 2015 at 16:53Też tak mam z niektórymi kolorami.
Lakieros.blog.pl
13 lipca 2015 at 07:07Uwielbiam ciemne lakiery :)
wiesz, że Sally Hansen Brick Wall jest chyba identycznym kolorem? I ma tą samą wątpliwą zaletę – żelowatość. Może to od koloru zależy?
Niemniej bardzo piękny kolor, głęboki i elegancki, a złote zdobienie dobrałaś wspaniale!
hatsu hinoiri
19 lipca 2015 at 16:54Z Sally Hansen mam raczej mało wspólnego. Żelki ciemniejsze są dla mnie gorsze, na jasnych te miejsca, w których jest mniej lakieru nie rzucają się aż tak w oczy.
Pistacia
13 lipca 2015 at 12:02Piękny kolor:)
hatsu hinoiri
19 lipca 2015 at 16:55Zgadzam się :)
zoos zkaa
14 lipca 2015 at 13:43Kolor cudowny. Czy sam, czy w zestawie ze złotym zdobieniem. Bardzo mi się podoba :)
zooszkaa@blogspot.com zapraszam:)
hatsu hinoiri
19 lipca 2015 at 16:56Cieszę się, że przypadł Ci do gustu :)
belgijska
15 lipca 2015 at 16:46piękny odcień i super gra ze złotem <3
hatsu hinoiri
19 lipca 2015 at 16:56Dzięki :)
Arnell
16 lipca 2015 at 08:39Ten lakier i do tego szminka w tym samym kolorze… ajjj, pragnę takiego połączenia!
hatsu hinoiri
19 lipca 2015 at 16:57A wiesz, że gdzieś mam podobną szminkę? ;>
fashion healthy beauty
16 lipca 2015 at 17:18wino – cudny lakier.
hatsu hinoiri
19 lipca 2015 at 16:59:)
Marta Majewska
17 lipca 2015 at 13:43Wow ale super odcień :)
hatsu hinoiri
19 lipca 2015 at 17:00:D