Filmowe wyzwanie: Paznokcie Maleficent

Jakiś czas temu (w sumie to chyba ponad miesiąc ^^”) Krzykla poprosiła o zrobienie paznokci z motywem Maleficent. To w jaki sposób podejdę do tematu zostawiła mojej inwencji. 
Postanowiłam zatem zbadać zagadnienie i poszperałam w sieci, żeby sprawdzić jakież to mani miała Angelina grając Maleficent (bo podejrzewam, nie wiem czy słuszne, że zamówienie zostało zainspirowane filmem). Muszę powiedzieć, że trochę się rozczarowałam, bo mimo, że paznokcie są ładne, to jednak mało skomplikowane. Z tego co widziałam były dwie wersje. Jedna z długimi paznokciami w bardzo bladym mlecznym różu czy też beżu o wykończeniu chyba żelowym, a druga “odpicowana” w podobnym kolorze, tyle że z czerwienią pod paznokciami, coś a la buty Christiana Louboutin. 
Wyszło na to, że trzeba będzie samemu wymyślić jakiś ciekawy motyw Maleficent, ale w międzyczasie zmajstrowałam tą “odpicowaną” wersję mani Angeliny. Oczywiście moje paznokcia są krótsze, ale i tak miałam co pod spodem malować. Gorzej było ze zdjęciami, bo o dziwo spody ciężko było mi uwiecznić ;)
Z kolorem trochę się wahałam, bo mając w planach pomalowanie paznokci pod spodem na czerwono musiałam uzyskać dobre krycie. W dodatku mimo, że bladzioch ze mnie, to dłonie mam teraz zdecydowanie ciemniejsze i wszystkie mleczne kolory zaczynają wyglądać na mnie na białe. W końcu zdecydowałam się na dwie warstwy Colour Alike ~W miastach – LDZ~ 470 Biała fabryka (dla pokrycia płytki) i dwie warstwy Vipera ~Creation~ 9 (dla żelkowości i złamania bieli). Całość oczywiście pokryłam warstwą Poshe, bo czekać na samodzielne wyschnięcie tego nie miałam ochoty ;p
Na spód paznokci chciałam dać czerwień, którą będzie dobrze widać, dlatego mój pierwszy wybór padł na Jessica ~Glamarama~ 741 Magic Spell (nazwa jak znalazł ;p). Jednak po nałożeniu jednej warstwy doszłam do wniosku, że metaliczny błysk sprawia, że mani wygląda jakbym wyrwała komuś serce gołymi rękami i zapomniała się domyć ^^”. Dlatego w drugiej warstwie w ruch poszedł lakier Colour Alike ~Typografia~ K. Było lepiej, ale jeszcze się krwawo błyskało, dlatego na koniec dołożyłam warstwę matującego topu od China Glaze.
Taki prosty mani, a okazał się taki skomplikowany przy tworzeniu ;)
Zostawiam Was ze zdjęciami. Powiedzcie co sądzicie o malowaniu paznokci pod spodem. Ja nie mogę się zdecydować. 
Krzykla obiecuję, że jakieś ciekawsze paznokcie z Maleficent pojawią się niedługo na blogu. Niech no tylko odzyskam “stanowisko pracy” ;)

58 komentarzy

  1. Aleksnadra

    16 lipca 2014 at 18:04

    Ale efekt całkiem niezły :)

  2. Yasinisi

    16 lipca 2014 at 18:21

    Jakoś mnie tego typu paznokcie nie kręcą ;)

  3. Agata Wełpa

    16 lipca 2014 at 18:22

    Ciekawie wygląda taki czerwony spód :))

  4. Contagiada

    16 lipca 2014 at 18:26

    Mi się bardzo podoba, chyba kiedyś spróbuje :)

  5. Arnell

    16 lipca 2014 at 19:02

    Fajne, podobało mi się to zawsze, ale nigdy u siebie takich nie robiłam.

  6. Chwila

    16 lipca 2014 at 19:04

    Wow, super! Bardzo pomysłowe:)

  7. Natalia Choung

    16 lipca 2014 at 19:36

    Nigdy nie próbowałam malować paznokci od spodu O_o ,za to bardzo podoba mi się mleczny róż ;)

  8. Z miłości do paznokci

    16 lipca 2014 at 19:37

    Bardzo ciekawie wygląda ten jasny z czerwienią ..Fajne połączenie..

  9. cocaron

    16 lipca 2014 at 19:55

    zasadniczo szacun, że po pierwszej warstwie czerwieni się nie poddałaś :P po drugie chyba za dużo zachodu, efekt fajny, ale mam wrażenie, że tylko z bliska. Coś mi mówi, że z daleka byłoby tylko zastanawiania się, co ona ma pod paznokciami :P

    1. hatsu hinoiri

      17 lipca 2014 at 12:12

      Nie mam pojęcia jak z daleka to mogło wyglądać, bo rąk sobie nie dałam rady ani odczepić ani wydłużyć ;)

  10. modnaania

    16 lipca 2014 at 20:05

    oooo właśnie pomogłaś mi w temacie jak pomalować pazurki na ślub, jesteś mega pomysłowa!!

    1. hatsu hinoiri

      17 lipca 2014 at 12:34

      Nie mój pomysł, ale proszę bardzo ;)

  11. CytrynkowePazurki

    16 lipca 2014 at 20:32

    ciekawie wygladaja, bardzo mnie ciekawi jak ta czerwien domyc? :)

    1. hatsu hinoiri

      17 lipca 2014 at 13:06

      O dziwo bez problemów. Malowałam po bazie, dałam paznokciom kilka dni na podrośnięcie, dzięki czemu krawędź czerwieni odsunęła się od skóry. A później już tylko zmywacz, wacik (na każdy paznokieć nowy, żeby nie farbowało) i po robocie.

  12. vivinn

    16 lipca 2014 at 20:34

    Fantastycznie Ci to wyszło! *.* Taka nieśmiała zabójczyni :D
    Trzeba zapuścić paznokcie i spróbować na własnej ręce.

  13. Pulinka

    16 lipca 2014 at 20:51

    próbowałam kiedyś malować paznokcie pod spodem – malowanie jeszcze spoko, ale potem zmywanie tego to była masakra… aczkolwiek świetnie wyglądają tak pomalowane paznokcie :)

    1. hatsu hinoiri

      17 lipca 2014 at 13:07

      Mi zmywanie poszło całkiem sprawnie :)

  14. Redhead Nails

    16 lipca 2014 at 21:03

    bosko to wygląda! zawsze podobał mi się taki "laboutinowy" manikiur. właściwie jedyne co mnie odstrasza od zrobienia go, to zmywania. chyba musi być masakryczne?

    1. hatsu hinoiri

      17 lipca 2014 at 13:09

      Spodziewałam się rzezi, ale o dziwo zmywało się dobrze. Może dlatego, że malowałam po bazie a później dałam paznokciom kilka dni na podrośnięcie. No i na każdy paznokieć dawałam nowy na każdy paznokieć nowy wacik, żeby nie farbowało.

  15. Inanna

    16 lipca 2014 at 21:19

    U mnie ,,Louboutiny" za nic nie chcą się trzymać dłużej niż jeden dzień. Zaraz wszytko mi odpada… a wierzch jak na złość tydzień się trzyma :-P

    1. hatsu hinoiri

      17 lipca 2014 at 13:10

      Ja malowałam na bazie i trzymały się skubane kilka dni :)

  16. Dzień z życia M.

    17 lipca 2014 at 05:15

    Oryginalny pomysł na mani, do sesji zdjęciowej super. Na co dzień… no cóż raczej nikt pod paznokcie mi nie zagląda, więc wolą jak coś się dzieje na paznokciu niż pod nim :)

    1. hatsu hinoiri

      17 lipca 2014 at 13:11

      To zależy też od długości paznokci. Jak ktoś ma mocno długaśne, to już pewnie trochę się rzuca w oczy jak pod spodem jest inny kolor ;)

  17. kleopatre

    17 lipca 2014 at 08:10

    Uwielbiam taki mani, ale na moich strasznie źle się maluje spody bo przez to, że płytkę mam daleko przyrośniętą to albo muszę zostawić odstęp albo zamalować trochę skóry.. i wygląda to bardzo średnio. Ale twoje są boskie:)!

    1. hatsu hinoiri

      17 lipca 2014 at 13:12

      Też mam przyrośniętą płytkę, ale na tę okoliczność zaryzykowałam i odsunęłam sobie skórki ;)

  18. Monika Ch

    17 lipca 2014 at 08:59

    Paznokcie wygladaja zjawiskowo :)

  19. MatMaja

    17 lipca 2014 at 09:35

    U mnie nie wyjdzie – każdy palec ma inaczej płytkę przyrośniętą, nawet zapuścić sensownie się nie da. Pomalowane pod spodem bez pomalowania paluchów też by mi chyba nie wyszło :) A podoba mi się bardzo. Świetnie to zrobiłaś.
    Tylko – co ze zmywaniem?

    1. hatsu hinoiri

      17 lipca 2014 at 13:24

      Ja specjalnie na tę okoliczność odsuwałam skórki pod paznokciami.
      Zmywanie odbyło się bezproblemowo. Może dlatego, że najpierw nałożyłam bazę, a później dałam paznokciom kilka dni na podrośnięcie. No i na każdy paznokieć dawałam nowy na każdy paznokieć nowy wacik, żeby nie farbowało.

  20. Kropka

    17 lipca 2014 at 10:12

    Wygląda ciekawie, ale raczej bym sobie tak nie zrobiła :D u Ciebie fajnie to wyszło, ale mam wrażenie że czułabym się jakby moje paznokcie były brudne ;P

    1. hatsu hinoiri

      17 lipca 2014 at 13:25

      No do tego wrażenia trzeba się przyzwyczaić ;)

  21. viola siwiec

    17 lipca 2014 at 10:41

    bardzo ciekawy efekt :D jeszcze nie widziałam takiego.
    muszę wypróbować :D

  22. Sylwia K.

    17 lipca 2014 at 10:43

    Ale wyglądają niesamowicie!

  23. MadAsAHatter

    17 lipca 2014 at 10:59

    Ładnie, ale wolałabym czarny na wierzchu :-)

    1. studentka zarządzania

      17 lipca 2014 at 12:07

      mi też czarny wierzch lepiej by odpowiadał :)

  24. Magdalena

    17 lipca 2014 at 11:34

    Masz niesamowity przyrost! Pięknie Ci w Białej Fabryce

  25. katarzyna.marika

    17 lipca 2014 at 13:30

    Uwielbiam ten manicure! Wygląda super!

  26. Maliniarka

    17 lipca 2014 at 17:55

    jak laboutiny tylko w złamanej bieli :D
    prześlicznie to wygląda
    a jak z czyszczeniem?

    1. hatsu hinoiri

      24 lipca 2014 at 09:56

      O dziwo całkiem nieźle :)
      Czerwień nakładałam na bazę, a paznokcie nosiłam kilka dni, więc trochę odrosła ta czerwień od skórek. No i pilnowałam, żeby każdy paznokieć zmywać czystym wacikiem. Skórki się wcale nie pobrudziły :)

  27. NAIL mouflage

    17 lipca 2014 at 19:58

    świetny efekt! :) przy takiej długości paznokci można się skusić :))

  28. krzykla

    18 lipca 2014 at 20:31

    Jestem :)
    Na urlopie byłam ale już ogarniam :)
    Jestem jak najbardziej na tak. Obawiałam się nieco, że coś wyrysujesz, kota albo netoperka ale tu WOW – pięknie :D
    Będę Ci częściej coś wymyślać, co Ty na to? ;) Np. Ojciec chrzestny? Podołasz?

    1. hatsu hinoiri

      19 lipca 2014 at 09:12

      Czyli co? Maleficent uznajemy za zrobioną? Bo miałam jeszcze coś z tymi fajnymi rogami pokombinować ;p
      Ojciec chrzestny kojarzy mi się głównie ze zbolałą miną Marlona Brando i odciętą głową konia, ale podejmuję wyzwanie, zobaczę co da się zrobić ;)

    2. krzykla

      22 lipca 2014 at 21:01

      Nie nie, daj pokój rogom kobieto :D Jest idealnie :)
      "Zbolała mina Marlona"? No wiesz, nie bluźnij mi tu przeciw sztuce! Toż to ikona :D
      Myśl, kombinuj. Masz najlepszy, według mnie, blog "paznokciowy" w polskiej blogsferze. Dasz radę :)

    3. hatsu hinoiri

      24 lipca 2014 at 09:16

      Tym komentarzem mnie kupiłaś :D

  29. Panna Marchewka

    24 lipca 2014 at 11:28

    Ja się pytam sama siebie- czemu te paznokcie przeoczyłam?! Czemu ja je widzę doiero dzisiaj! Są obłędne!!

    1. hatsu hinoiri

      26 lipca 2014 at 08:21

      Bo widocznie jesteś bardzo zajętą kobietą ;)

  30. ania!

    24 lipca 2014 at 21:15

    malowałam czarne-czerwone takie i efekt mi się podobał, niestety zmywanie było koszmarne :D może zależy od czerwieni, czy bardziej farbująca czy mniej. No i właśnie przyrost jest problemem trochę, bo go widać, no albo trzeba pomalować, ale znowu z niego schodzi szybko lakier.

    Fajna ta "kanapka" na wierzchu wyszła :)

    1. hatsu hinoiri

      26 lipca 2014 at 08:22

      No akurat spodziewałam się koszmaru przy zmywaniu, ale poszło bezproblemowo o dziwo ;) Całkiem możliwe, że to przez dobór lakierów.

Leave a Reply