5 podstawowych kroków każdego mani

Nie odkryję Ameryki pisząc, że lakiery, niezależnie od ceny bywają nietrwałe. Ale jak widzę, że niektóre dziewczyny po nałożeniu jednej warstwy emalii za 5 zł mają wielkie pretensje za mocno starte końcówki, odpryski itp. to mam ochotę popukać się w głowę. Niewiele lepiej reaguję na zdjęcia mani z zalanymi skórkami, umieszczanych na blogach specjalizujących się w lakierach i zdobieniach paznokci. Dla mnie to zwykłe niechlujstwo i olewanie czytelnika. Nie rozumiem jak spędzając godziny tygodniowo na oglądaniu blogów i czytaniu postów o mani można dalej szerokim łukiem omijać odtłuszczacze, bazy i topy. No chyba, że się nie umie czytać między wierszami i trzeba wykładu łopatologicznego ;)
Dlatego dzisiaj wtrącę swoje trzy grosze do tematu i opiszę krok po kroku jak zrobić sobie mani, który ma szansę w stanie nienaruszonym przeżyć na paznokciach kilka dni.
Przypominam, że nie jestem w tej dziedzinie ekspertem. Nie chodziłam na żadne kursy robienia “prawidłowego” manicure. Wszystko co wiem dowiedziałam się z Internetu lub od jednostek zaprzyjaźnionych. Postanowiłam zebrać wszystkie te informacje w jednym miejscu i mam nadzieję, że się to komuś do czegoś przyda.

Krok 1. Odtłuszczanie

Mam wrażenie, że ten krok odpuszcza sobie spora liczba dziewczyn, niektóre o nim mogą nawet nie wiedzieć, bo rzadko się o tym czyta. 
Ja też długo o nim nie wiedziałam, jak już się dowiedziałam, to systematycznie zapominałam go wykonać, a szkoda, bo dzięki niemu można ograniczyć liczbę odprysków. 
Nawet po myciu rąk wodą i mydłem może się okazać, że płytka paznokcia w niektórych miejscach jest tłusta (od jedzenia, olejków, kremów itd.), przez co lakier będzie się jej gorzej trzymać.

 

 
Czym odtłuszczać? 
Najlepiej chyba zaopatrzyć się w odtłuszczacz w jakimś sklepie internetowym. Ja swój obecny (na zdjęciu) kupiłam we Wrocławiu w Magnolii na standzie z różnymi akcesoriami do paznokci. W składzie ma acetone, ethyl acetate i ładnie potrafi szybko usunąć tłuszcz z płytki bez jej wysuszania. Ponieważ butelka ma atomizer wystarczy psiknąć na paznokieć i przetrzeć go wacikiem (najlepiej bezpyłowym). W przypadkach butelek bez atomizera (też takie miałam) wystarczy przetrzeć paznokcie wacikiem nasączonym w odtłuszczaczu. 
Jeżeli akurat nie macie odtłuszczacza zawsze można się poratować spirytusem salicylowym (kosmetycznym), ale nie polecam na dłuższą metę, bo może mocno wysuszać płytkę paznokcia.

Krok 2. Baza

Bazy są na szczęście u nas coraz bardziej popularne. 
Próbowałam kiedyś kilku “drogeryjnych”, ale nie przypadły mi do gustu, bo w zasadzie przypominały mi zwykły bezbarwny lakier i zawsze miałam wrażenie, że robię na nich więcej bąbli. Ale oczywiście co kto lubi ;)
Bazy są różne i w zasadzie mogą służyć różnym celom, dlatego trzeba je dopasować do własnych potrzeb. W dodatku na jednych paznokciach dana baza może się spisywać znakomicie, a na innych robić głupie psikusy.
Na zdjęciu są moje dwie ulubione bazy. Obie dosyć nietypowe.
Nail Tek Foundation II to baza-odżywka. Po pomalowaniu paznokcia wysycha dosyć szybko, robi się szorstka i matowa, kolor na paznokciu jest dosyć transparentny. Ta baza ma zabezpieczyć paznokcie przez kolorowym lakierem i przedłużyć jego trwałość, jednocześnie ma wzmocnić paznokcie. U mnie to wszystko działa bez zarzutu. 
Dlatego mocno się zdziwiłam, gdy Ali napisała mi, że na tej bazie mani wytrzymuje jej ledwie parę godzin, a później odchodzi płatami. Ale paznokcie jej się ponoć utwardziły, więc przynajmniej część pielęgnacyjna nie zawiodła w tym przypadku. Potwierdza to słowa, że u każdego jeden produkt może spisywać się zupełnie inaczej.
Orly Bonder to w sumie taki lakierowy klej. Nakłada się cienką warstwą, bo jest bardzo rzadki. Przy wysychaniu robi się lekko klejący, dzięki czemu nakładany na niego lakier lepiej trzyma się płytki. Niestety nie chroni przed zabarwieniem płytki ze strony wyjątkowo zjadliwych lakierów. Jest bardzo wydajny, na zdjęciu widać zużycie po wykonaniu kilkudziesięciu mani.

Krok 3. Malowanie kolorem właściwym
Tu wiele do napisania nie mam. Każdy maluje jak potrafi ;) Ja staram się załatwić każdy paznokieć w  trzech ruchach, bo więcej mazania pędzlem po płytce powoduje u mnie powstawanie bąbli.

Ponadto od paru miesięcy zaczęłam malować paznokcie “na zakładkę”. Najpierw przejeżdżam pędzelkiem po brzegu paznokcia, a dopiero po tym ruchu maluję płytkę. Wydaje mi się, że opóźnia to trochę ścieranie się końcówek. Od spodu wygląda trochę głupio i momentami niechlujnie, ale przecież nie pokazuję ludziom paznokci od spodu ;)

Jeżeli przy malowaniu okaże się, że lakier jest dla mnie zbyt gęsty, to dodaję mu jedną lub dwie krople rozcieńczalnika. Mój ulubiony to maleństwo z Inglota, działa bardzo dobrze dodawany w małych ilościach.
Przy okazji napiszę parę słów o lakierach jednowarstwowych. Porządny, prawdziwy lakier jednowarstwowy to rzadkość. Niektórym wydaje się, że lakier jest jednowarstwowy, bo dobrze pokrył płytkę, ale na zdjęciach widać np. że wysychając taka pojedyncza warstwa wyraźnie zostawia po sobie pociągnięcia pędzla w postaci rowków, albo kolor na płytce miejscami jest ciemniejszy. Aparaty widzą niestety więcej niż ludzkie oko ;) Większości jednowarstwowców, które widziałam w Internecie przydałaby się jeszcze jedna warstwa dla wyrównania płytki i ładnego połysku.

Krok 4. Utrwalenie topem

Nie wyobrażam sobie zrobienia mani bez utrwalenia go topem. Nie dosyć, że przedłuża to życie lakieru, to jeszcze chroni dokumenty, książki i inne papiery przed porysowaniem lakierem (szczególnie czerwienie, granaty i ciemne fiolety lubią zostawiać ślady w postaci krech).
Na zdjęciu moje 4 ulubione topy. Poshe, Seche Vite i Essie Good to go! to topy przyspieszające wysuszanie. Są między nimi pewne różnice, ale nie jest to ich recenzja porównawcza. Ale parę słów mogę napisać ;)
Ponoć najszybciej schnie i utwardza Essie, ale prawdę mówiąc nie wiem czy to prawda, bo staram się nie ryzykować po zrobieniu mani. Najgrubszą warstwą nakłada się Seche, co czasem ma swoje plusy. O Poshe niebawem zrobię recenzję.
Każdy z tych topów nieumiejętnie nałożony może obkurczyć przy wysychaniu lakier kolorowy. Ja zawsze zaczynam od przejechania pędzelkiem po brzegu paznokcia robiąc “zakładkę”, a później nakładam top na niewyschnięty jeszcze lakier kolorowy, starając się pokryć go jak najdokładniej. Nie ma co się zniechęcać po kilku średnio udanych próbach, w końcu ćwiczenie czyni mistrza ;)
Zauważyłam dodatkowy bonus używania topów wysuszających. Brak bąbli na lakierze kolorowym, a jeżeli jakieś już wyszły, to najczęściej znikają dzięki takiemu topowi nałożonemu na wilgotny jeszcze lakier.
Czwarty top to Color Club 0-60, który kupiłam w którymś z zestawów w TkMaxx. Stosuję go głównie do utrwalania lakierów, które nie potrzebują przyspieszonego wysuszania.
Są oczywiście jeszcze topy do różnych zadań specjalnych. Ostatnio najczęściej używany u mnie jest top Konada, świetnie się sprawdza przy utrwalaniu stempli i farb akrylowych.

Krok 5. Czyszczenie skórek

Powiedziałybyście, że średnio 1 na 3 moje mani kończy się brudzeniem palców lub skórek? Mam nadzieję, że nie, bo bardzo dbam, by nikt się tego nie domyślił ;) Każdemu może się zdarzyć gorszy dzień, ale to nie znaczy, że trzeba pokazywać fatalnie pomalowane paznokcie ludziom. 
Żeby wyczyścić skórki wystarczy wziąć cienki pędzelek (ja używam do tego trzeciego pędzla od lewej ze zdjęcia powyżej), zamoczyć w zmywaczu i przejechać kilka razy po zabrudzonej skórce, a następnie wyczyścić pędzel o ręcznik papierowy lub zwykłą kartkę. 
Jest to tylko kilka dodatkowych minut pracy, a zdecydowanie poprawia wygląd mani. Taki zabieg może co prawda trochę wysuszyć skórki, ale z tym powinien poradzić sobie krem nawilżający. Tylko nie nakładajcie go 3 minuty przed zrobieniem zdjęć, bo będą się ręce świecić i też ładnie to nie wygląda ;)
Parę luźnych uwag
Lakiery niezależnie od ceny mogą się nas trzymać lepiej lub gorzej. 
Coś sprawdzonego u koleżanki u nas może się łuszczyć już po dwóch godzinach od pomalowania, niezależnie od tego czy zastosujemy wszystkie możliwe sposoby przedłużenia mani. Mnie nie lubi seria Colour&Go z Essence, nad czym ubolewam, bo wybór kolorystyczny ma wielki. Ale jeżeli robimy paznokcie niechlujnie, omijając bazy i topy szerokim łukiem, to nie mamy co narzekać na trwałość lakieru ;p
Trzeba też wiedzieć, że niektóre wykończenia mają już to do siebie, że np. ścierają im się szybciej końcówki. Taki jest urok wykończeń typu glassfleck czy foil. Za to drobne glittery lubią robić odpryski. Wybierając nietrwałe wykończenia bierzemy je z całym dobrodziejstwem inwentarza ;)
I to by było tyle mojego wymądrzania się. Jeżeli ktoś chciałby wtrącić swoje trzy grosze, to zapraszam do komentowania. Jak zwykle mam wrażenie, że zapomniałam napisać połowę ważnych rzeczy ;)

108 komentarzy

  1. Anonimowy

    27 maja 2012 at 10:29

    Wymądrzasz się, oj wymądrzasz, a sama idealnie paznokci nie malujesz… Mnie drażnią przerwy, które zostawiasz na górze paznokcia, co wygląda, jakby ci paznokcie urosły od czasu pomalowania…

    1. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 10:30

      Skoro Cię drażnią, to po co tu przychodzisz i narażasz się na ten przykry widok?

    2. Amethyst...

      27 maja 2012 at 10:33

      heh te Anonimy złośliwe! grr

    3. zoila

      27 maja 2012 at 10:33

      Może Anonim pokaże jak malować paznokcie…

    4. sabbatha

      27 maja 2012 at 10:36

      przecież nigdzie nie powiedziała, że maluje idealnie poza tym zostawianie przerwy powoduje mniejsze wysuszanie skórek przez kontakt z lakierem.

    5. Agata :)

      27 maja 2012 at 10:39

      Ja jestem ciekawa jak ta osoba maluje paznokcie :) noo ale przecież lepiej pozostać anonimem :)

    6. Laindise

      27 maja 2012 at 10:56

      Kto jak kto, ale hatsu-hinoiri maluje paznokcie bardzo starannie.

    7. monica

      27 maja 2012 at 11:15

      hahahah ale głupoty anonim gada !

    8. Rebellious lady

      27 maja 2012 at 13:23

      Huhu, widzę, że zalazł się profesjonalista :D

  2. Amethyst...

    27 maja 2012 at 10:32

    Dzięki za ten wpis, wiesz masz racje większość nie odtłuszcza , w tym i ja :) ale już teraz będę :D

    1. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 11:05

      Ciekawa jestem czy zobaczysz różnicę w trwałości mani :)

  3. zoila

    27 maja 2012 at 10:33

    Lakiery bywają nietrwałe, to się zgodzę. Natomiast uważam, że pisząc o ich trwałości należy przetestować je solo – dla mnie ocenianie trwałości lakieru wyłącznie na bazie i w dodatku po użyciu preparatu przedłużającego żywotność lakieru, to nie jest rzetelna ocena samego lakieru :).
    Też mi się nie podoba, jeżeli ktoś się specjalizuje w lakierach, a wrzuca nieestetyczne zdjęcia. U mnie lakierów jest mało na blogu – mam małe, krzywe paznokcie i straszne skórki z którymi uparcie walczę.
    Mnie też nie lubi seria C&G z Essence. Choć nudziaki z Essence trzymają się u mnie 4 dni na "żywej" płytce bez topów i innych takich cudów.

    1. sabbatha

      27 maja 2012 at 10:37

      tylko, że testowanie solo to ryzyko odbarwień przy wielu kolorach. A w ogóle tak jak hatsu już pisała – trwałość jest pojęciem względnym – u mnie nic się nie trzyma długo a u innych osób i 2 tygodnie lakier przyzwoicie wygląda (smuteczek ;P)

    2. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 10:39

      To zależy też co chcesz recenzować przy lakierze. W moim przypadku trwałość ma drugorzędnie znaczenie, bo więcej niż 3 dni z jednym lakierem nie wytrzymuję XD
      Ale jak ktoś chce bardzo oceniać trwałość to może i rzeczywiście powinien to robić bez wspomagaczy. Chociaż z drugiej strony nie widzę powodu, by dla jakiejś recenzji ryzykować zdrowie paznokci i nakładać lakier na gołą płytkę ;p

    3. zoila

      27 maja 2012 at 10:39

      Wiem o odbarwieniach… Nie zapomnę jednego z cholerników Wibo :D. Tylko zwykle gdy zabieram się za malowanie paznokci to chcę to zrobić szybko :D. A zanim moja nieszczęsna baza wyschnie, to trochę czasu mija :D.

    4. zoila

      27 maja 2012 at 10:41

      Hatsu, a tak z ciekawości (bo serio się nie znam :D), czym np. różni się bezbarwna baza pod lakier od zwykłego bezbarwnego lakieru? Przecież baza ma też lakierową formułę, więc w jaki sposób chroni paznokcie?

    5. sabbatha

      27 maja 2012 at 10:42

      teraz testuje szybkoschnaca baze Poshe – szybko bardzo schnie i jak na razie wydaje mi sie ze przedluza fajnie trwalosc lakieru.

    6. tova1

      27 maja 2012 at 10:44

      Wstyd się przyznać, ale sama często pomijam bazę (żeby było szybciej).
      I mam nauczkę, bo od 2 tygodni mam paznokcie żółto-zielone :(

    7. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 10:49

      Zoila te dobre bazy nie powinny zawierać szkodzących składników lub powinny je zawierać w mniejszych ilościach niż zwykły bezbarwny lakier. Do tego przez skład powinny inaczej reagować na nakładany lakier, czyli nie rozpuszczać się pod jego wpływem. A jak jest to trudno powiedzieć, bo na drogeryjnych składu lakieru nie uświadczysz :/

    8. zoila

      27 maja 2012 at 10:50

      Dzięki za wyjaśnienie :)

    9. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 10:53

      tova czasem nawet baza nie pomoże, ale na pewno powinna złagodzić obrażenia ;)

  4. Cosmetics Freak

    27 maja 2012 at 10:34

    Ja mam zaszczyt posiadania naprawdę fajnej płytki paznokciowej na której lakiery śmiało trzymają się około tygodnia (o ile wcześniej mi się nie znudzą). Nie używam w związku z tym odtłuszczacza i bazy pod lakier. Top coat zdarza mi się nałożyć na łatwiejścieralne osobniki.

    Też mam alergię na zdjęcia z upaćkanymi skórkami i powyjeżdżanym lakierem:/

    1. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 10:41

      Jakąś bazę bym jednak poleciła, zwłaszcza przy zieleniach, granatach, czerwieniach i innych farbujących lakierach, bo czasem zdarzają się naprawdę przykre niespodzianki ;) No chyba, że masz też szczęście do lakierów :D

    2. Cosmetics Freak

      27 maja 2012 at 11:16

      pod takie rzeczy to czasem bezbarwny lakier nakładam:)

  5. tova1

    27 maja 2012 at 10:40

    Ja radze sobie z zabrudzonymi skórkami za pomocą patyczka (takiego jak do czyszczenia uszu) i zmywacza, fajny jest tez korektor w pisaku z Sensique – w sam raz do torebki :)
    A co do trwałości lakierów. Firma, firmą, ale zauważyłam, że tak naprawdę trwałość też w dużej mierze zależy od koloru. U mnie zawsze najdłużej trzymają się ciemnoniebieskie i granaty (bez względu na firmę), wszystkie jasne kolory i hologramy rzadko wytrzymują dłużej niż 2 dni :(

    1. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 10:45

      Patyczkiem za często zmazuję sobie lakier z paznokci XD Jakiś czas używałam pisaka Essence, ale doszłam do wniosku, że mało ekonomiczny ;)

    2. jjjustii

      27 maja 2012 at 10:50

      A ja polecam płaski, dobrej jakości pędzelek do radzenia sobie z czyszczeniem skórek.

    3. ejndzel

      27 maja 2012 at 10:51

      no właśnie ja muszę jakiś kupić, bo te co mam nie bardzo się do tego nadają (są zbyt giętkie)

  6. Yasinisi

    27 maja 2012 at 10:45

    Świetny post. Wezmę sobie twoje rady do serca, bo choć mam bzika na punkcie lakierów, to widzę, że nad kilkoma rzeczami muszę popracować :)

    Na pewno wypróbuję czyszczenia skórek pędzelkiem, bo to niestety moja zmora, a waciki nie zdają egzaminu.. Pomijając problemy z doprowadzeniem samych skórek do znośnego stanu, ich wieczne upapranie nie dawało mi spokoju..

    Druga rzecz to metoda na zakładkę.. Sprytnie. Na pewno sprawdzę, bo niestety starte końcówki to u mnie dość częsty problem..

    Odtłuszczacza przyznam, że nie używałam.. A taki primer pod akryl w pisaku się nada?? :D

    No i na koniec sprawa Seche.. Niestety mam często problem z tym obkurczaniem brzegów lakieru.. Myślałam, że taka uroda tego topu, ale wypróbuję twoją metodę i zobaczymy jak będzie. Mam nadzieję, że pomoże.

    Ps. Rozcieńczalnik Inglota jest świetny. Nie wyobrażam sobie żeby miało mi go zabraknąć, zwłaszcza że lubię lakiery o luźnej konsystencji.

    1. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 11:09

      Nie mam pojęcia czy primer pod akryl się nada, podejrzewam, że tak, bo w końcu chyba to tego służy ^^"
      Seche jest chyba z tych topów najtrudniejsze w obsłudze, bez pomalowania nim "na zakładkę" prawie zawsze miałam obkurczone końcówki. Przy skórkach nie obkurczy lakieru jeżeli delikatnie zahaczy się nim o płytkę paznokcia, chociaż to mało zdrowe przez toluen i inne paskudztwa w składzie.

  7. jjjustii

    27 maja 2012 at 10:45

    Przydatny post, sama pomimo, że raczej stosuje się do wszystkich punktów chętnie go przeczytałam; wydaje mi się, że po nałożeniu bazy i topu 90% lakierów wytrzyma kilka dni na paznokciach, samej tylko kilka razy zdarzyło mi się, że lakier odpryskał czy zszedł niedługo po pomalowaniu. Może odpryskanie zależy też od tego czy płytka jest równa – dlatego powinno się zawsze stosować bazę.

    1. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 11:10

      Czasem lakier się nie polubi z bazą albo topem i przez to też odpryskuje. Trudno nad tym wszystkim zapanować ;)

  8. annawanna

    27 maja 2012 at 10:47

    No w sumie ze wszystkim się zgadzam:) choć jeśli chodzi o odtłuszczanie płytki, to ja od zawsze robiłam to po prostu zmywaczem. Zmywacz na wacik, przejadę nim po pazurach nakładam bazę, lakier itd. Z tym, że takie dodatkowe odtłuszczanie zmywaczem czy czymś z acetonem też chyba wysusza skórki…:/

    1. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 11:03

      Zmywacze coraz częściej zawierają olejki natłuszczające, więc trudno takim odtłuścić płytkę.
      Co do wysuszania skórek, to muszę się zgodzić, ale jeżeli nawilżamy je np. rano i wieczorem kremując ręce, to można je od czasu do czasu lekko podsuszyć ;)

  9. lady_flower123

    27 maja 2012 at 10:48

    Zapraszam Cię kochana:
    http://lady-flower123.blogspot.com/2012/05/konkurs-z-my-secret-contest-with-my.html

    Co do 5 kroków… Mam pytanie czy też często jak robisz wzorki i nawet jak są suche to po pokryciu ich topem nieco się rozmazują czy można jakoś tego uniknąć?

    1. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 11:00

      Dzięki za zaproszenie, mam nadzieję, że czas znajdę ^^"

      Co do wzorków to niestety bywa, że się rozmażą, ale to już wina topa (ten z Color Club lubi mi nawet farby akrylowe rozpuścić) i sposobu nakładania (za dużo pociągnięć pędzla).
      Ostatnio próbuję ten top Konada i jest całkiem niezły, stempli nie rozmazuje, farb też nie. Muszę go jeszcze wypróbować na jakimś mani z kropkami robionymi sondą i lakierem, bo z takimi mam największy problem.

  10. ejndzel

    27 maja 2012 at 10:48

    ale ze mnie ignorantka, nigdy nie miałam odtłuszczacza w ręce :D jakiejś specjalnej bazy też nie stosuję, po prostu odżywkę (aktualnie Eveline) i wcale nie narzekam.

    …raz tylko zdarzyło mi się, że cały lakier w postaci płatka zszedł mi z paznokcia (śmiesznie to wyglądało, bo nawet wzorek się nie zepsuł XD) i pewnie to była wina nie odtłuszczonego paznokcia

    co by tu jeszcze… ja na szczęście prawie nigdy nie brudzę skórek (ale to dobrze, bo potem jak próbuję z nich zmyć lakier to rozwalam przy okazji to, co jest na paznokciu XD pewnie dlatego, że robię to szerokim patyczkiem higienicznym… ale pędzelkiem jakoś mi nie idzie)

    paznokcie z zafajdanymi skórkami i w ogóle niechlujnie zrobione nie wyglądają zbyt przyjemnie, ale co zrobić :P nie zwalczymy całego zła tego świata XD

    1. ejndzel

      27 maja 2012 at 10:53

      oooo i powiedz Ty mi jeszcze ile dałaś za ten rozcieńczalnik z Inglota? Też muszę sobie jakiś sprawić ;)

    2. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 10:56

      coś w okolicach 20zł, jedyny minus to brak pipety :/

    3. Yasinisi

      27 maja 2012 at 15:37

      Mama kupowała ostatnio i mówiła o 12 złotych :D

    4. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 15:38

      Serio? no to źle pamiętam, ale nigdy nie miałam głowy do cen XD

  11. Fixation

    27 maja 2012 at 10:50

    a ja zawsze zastanawiałam się o co chodzi z tym odtłuszczaniem :D

  12. Laindise

    27 maja 2012 at 10:54

    Zawsze zapominam o pomalowaniu paznokci ,,na zakładkę"… Lakiery u mnie bardzo rzadko odpryskują, za to szybko ścierają się na końcach.
    Czy mogę prosić o recenzję porównawczą wysuszaczy?

    1. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 10:55

      Postaram się coś w tym temacie zmajstrować :)

  13. 2 beauties blog

    27 maja 2012 at 10:55

    z chęcią przeczytałam dokładnie cały post :)))
    pozdrawiam

  14. BlackRose

    27 maja 2012 at 10:58

    Ja mam to samo jak Ty, gdy widzę na jakimś blogu piękny lakier a paznokcie są byle jak pomalowane to aż nie chce się na to patrzeć. Co prawda ja również nie zawsze mam perfekcyjnie umalowane pazurki ale zawsze się staram by było jak najlepiej. U mnie raczej problemem są suche skórki ;/

    Co do postu, to powiem Ci, że robisz mani perfekcyjnie, tak jak powinno się go robić. Chociaż w salonie właśnie tak go robię, to w domu najczęściej omijam odtłuszczanie i pokrywanie lakieru topem (nie zawsze ale często). Jako bazy używam najczęściej odżywki. Teraz moje malowanie paznokci ogranicza się do weekendów, ponieważ w mojej pracy szybko się ścierają lakiery a nie zawsze mam czas na poprawki. Jedyne co mam codziennie na nich to odżywka.

    1. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 11:18

      A myślałam, że może jeszcze są jakieś tajne techniki, o których nie wiem ;)

      Paznokcie z odżywką też potrafią ładnie i elegancko wyglądać :) A skórki to chyba zmora większości osób, wystarczy im na dzień odpuścić i od razu zaczynają wyglądać paskudnie :/

  15. monica

    27 maja 2012 at 11:16

    super post, kurcze chcalabym tak umiec zrobic mani :) nawet nei mam taki spcyfikow ;D

    1. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 11:19

      A ja bym chciała robić sobie takie makijaże jak Twoje ;)
      Zostają nam tylko ćwiczenia i dążenie do perfekcji ;p

  16. Obsession

    27 maja 2012 at 11:20

    o mojej niechęci do traktowania skórek wokół olejkami, lakierami czy niechlujstwami innej maści już Ci pisałam.

    Ja nie odtłuszczam jak trzeba, myję po prostu ręce szczoteczką + przelecę zmywaczem przed nałożeniem bazy. Zapominam nieszczęsna o nałożeniu topa na górze więc kartki w robocie mam w kody kreskowe nie raz nie dwa :D

    jakich najlepiej wacików używać by nie pozostawiały denerwujących włókien??? zwracam się do Ciebie z tym zapytaniem :]

    1. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 11:31

      Odpowiadam Ci zatem na Twoje pytanie. Istnieje coś takiego co w sklepach internetowych pojawia się pod nazwą "waciki bezpyłowe" (przykład: http://www.dobrarada.com.pl/p9701,waciki-bezpylowe-12-warstwowe-w-rolce-250-sztuk.html), wygląda toto trochę jak rolka papieru toaletowego ;) Jest to produkt chyba papiero-podobny, kiepsko się tym cokolwiek zmywa, ale np. do przetarcia paznokci albo płytki od stempli nadają się całkiem dobrze. Paprochy zostawiają tylko jak się rozwalą.

      A do zmywaczy dodają coraz częściej olejki pielęgnacyjne, więc trudno niektórymi coś odtłuścić ;)

  17. MadameBijou

    27 maja 2012 at 11:21

    ja bez top coat się nie ruszam. dla mnie to jest wielkie wybawienie przed straceniem lakieru z paznokcia po 2 dniach.

    zapraszam na pierwsze moje rozdanie! do wygrania pozłacana bransoletka Kelly Melu
    http://www.madame-bijouxx.blogspot.com/2012/05/pierwsze-rozdanie-u-madamebijou.html
    pozdrawiam
    MadameBijou

  18. laaafe

    27 maja 2012 at 11:28

    Cały zestaw Nail Tek Fundation II – polecam!!
    Mnie osobiście bardzo denerwuje, kiedy blogerki umieszczają zdjęcia swojego mani, a zamiast ładnych wzorków czy lakieru to w oczy rzucają się krzywo spiłowane paznokcie!! Nienawidzę tego.
    Jeśli mi nie wyjdzie malowanie to nie robię zdjęć, a jeśli widzę, że mogę go pokazać innym to robię zdjęcia i zamieszczam. Niestety nie wszystkie tak myślą. :)
    Pozdrawiam! ;))

    1. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 11:34

      Miałam cały zestaw, ale z tą bezbarwną odżywką nie potrafiłam się dogadać ;)

      Piłowanie paznokci to moja zmora, zawsze mam wrażenie, że zrobiłam to krzywo, albo, że na zdjęciach wygląda krzywo, chociaż spiłowane dobrze. I tak w kółko ;)

  19. Rincewind99

    27 maja 2012 at 11:43

    Trochę ten wstęp emocjonalny ;) ale artykuł super, myslę, że wiele osób duzo się z niego nauczy. Pozdrawiam

    1. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 11:49

      Taka już emocjonalna ze mnie osoba ;)

  20. Atqa Beauty

    27 maja 2012 at 11:51

    Świetny post!

    Z tym odtłuszczaniem to naprawdę celna uwaga. Umycie rąk nie wystarcza, tym bardziej, że wiele mydeł ma działanie lekko natłuszczające. Ja używam odtłuszczacza Essence (chyba już go nie ma w ofercie :/).

    Dla mnie lakier, który wytrzyma dwa dni w nienaruszonym stanie to trwały lakier. Po prostu lubię zmieniać kolory. Ale zdarzyły mi się lakiery, które zmywałam po jednym dniu, bo albo nie wyschły i porobiły się na nich wzorki, albo się starły, albo odprysnęły mimo wszystkich środków zaradczych (odtłuszczona płytka, baza, topcoat). Taką katastrofą są dla mnie lakiery C&G Essence – po paru godzinach potrafią zejść płatami. Poza tym nie współgrają z żadnym top coatem, jaki miałam.

    Dorzuciłabym jeszcze, że moim zdaniem bazy i topcoaty nie są uniwersalne, tzn. nie jest powiedziane, że będą współpracować z każdym lakierem. Zauważyłam na przykład, że lakiery nazywane szybkoschnącymi rozmiękają pod wpływem większości topcoatów i nie chcą w ogóle twardnieć (tak jest np. z C&G). Poza tym wiele odżywek do paznokci nie nadaje się jako baza pod lakier, mimo że producenci deklarują, że to dobry podkład. Z racji marnych paznokci wypróbowałam całe mnóstwo odżywek i 90% zdecydowanie skracało żywotność lakieru, po jednym dniu lakier odpryskiwał.

    1. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 11:56

      Celne uwagi, wiedziałam, że zapomniałam o wielu rzeczach :D

    2. Atqa Beauty

      27 maja 2012 at 14:30

      O niczym nie zapomniałaś :) Ja po prostu od siebie dodaję :)

  21. dommie

    27 maja 2012 at 11:54

    dziękuję za ten wpis, o istnieniu połowy z tych rzeczy nawet nie wiedziałam ;).

    1. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 11:57

      Proszę bardzo, mam nadzieję, że się przyda :D

  22. Karotka

    27 maja 2012 at 12:06

    Bardzo przydatne rady, jako laik na pewno o wielu rzeczach zapominam, więc na pewno Twój wpis będzie przydatny przy dalszych próbach :)

  23. Chabrowa

    27 maja 2012 at 12:12

    Dziękuję, z pewnością wiele mi się przyda

  24. Krash

    27 maja 2012 at 12:25

    Świetny post! Duża dawka informacji w jednym miejscu. :)
    Pozdrawiam!

    1. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 13:30

      Tak sobie pomyślałam, że przydałoby się to ulokować w jednym poście :)

  25. kruszynkakasia

    27 maja 2012 at 12:29

    a ja mani zaczęłabym od odsunięcia skórek jeżeli takowe występują, zmatowienia płyteczki i na to odtłuszczasz.
    Bąbelki podczas malowania mogę się pojawiać gdy płytka jest źle przygotowana.
    Co do bazy i topu to niestety się nie zgadzam, im grubszą warstwę wszystkiego (baza, lakier, top) nałożymy tym mani będzie się krócej trzymał. Owszem baza do ciemnych kolorów to obowiązek, żeby nie odbarwić płytki, ale jeśli chodzi o inne lakiery to niestety jak nałożymy bazę, 2 warstwy lakieru i na to jeszcze top to nie dość , że przez 3 godziny będą nam schły paznokcie to ich trwałość będzie ograniczona, przynajmniej tak jest w moim przypadku

    1. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 12:39

      Odsuwanie skórek, wygładzanie płytki i tego typu rzeczy to dla mnie osobna historia. Przecież nie będę tego robić codziennie lub co drugi dzień, za każdym razem jak robię mani.
      3 godziny mogą schnąć paznokcie pokryte zwykłym drogeryjnym topem. Te wysuszające dają gwarancję, że po pół godzinie (+/- kwadrans) można iść kolację robić. Tylko wyjątkowo wredne lakiery im się opierają.
      Malowanie paznokci zaczynając od odtłuszczenia, łącznie ze zrobieniem jakiegoś wzoru, a kończąc na uznaniu paznokci za wyschnięte i utwardzone rzadko trwa u mnie więcej niż 3 godziny. Może warto zainwestować w szybkoschnący top? ;)

    2. kruszynkakasia

      27 maja 2012 at 15:21

      Rzadko maluję naturalne paznokcie, a top mam profesjonalny a nie drogeryjny, ponieważ poniekąd zajmuję się stylizacją paznokci.
      Nie uważam, że robisz coś źle i nie chciałam, żeby tak wyglądał mój komentarz. Po prostu za dużo warstw na paznokciach nie daje mega efektów-jak sama napisałaś robisz mani codziennie, albo co dwa dni.

    3. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 15:28

      Ależ wcale nie odebrałam go jako krytykę :) Poza tym konstruktywna krytyka jest zawsze mile widziana :]
      Mani robię czasem codziennie, bo mam paznokciowe ADHD XD Nie wytrzymuję z jednym mani więcej niż trzy dni, pod koniec trzeciego mam ochotę go zębami zeskrobać ;) Nic tu nie ma do rzeczy ile warstw mam nałożonych, najczęściej mani przy zmywaniu wygląda tak samo jak zaraz po zrobieniu.

  26. elf__

    27 maja 2012 at 12:30

    Przydatna notka ;)
    A najlepsze jak jeszcze są nałogowi przeżuwacze paznokci i potem zdziwieni, ze lakier po jednym dniu schodzi ;d

    1. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 12:40

      To już chyba ekstremalne przypadki ;)

    2. Motylica

      27 maja 2012 at 14:08

      Ahahaha! Wiadomo, że facetów kolorowy mani nie dotyczy, i w ogóle piszę ni z gruszki, ni z pietruszki, ale muuuszę. :D Jest taki koleś u mnie na roku, który jakby mógł, to by całą łapę do gęby wepchnął. I profesorka mu powiedziała, że jak nie przestanie, to mu zaliczenia nie wstawi. :]

  27. tysialikethis

    27 maja 2012 at 12:34

    Ciekawy wpis :)
    dowiedziałam się co to i do czego służy ten odtłuszczacz :))

    1. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 12:41

      To dobrze, że o nim napisałam ;)

  28. Hazel Eyed

    27 maja 2012 at 13:03

    ciekawy wpis, hmmm odtłuszczacz – ja nie używam, pierwsze słyszę w ogóle :P Ale baza i top to prawie zawsze :)

    Co do niechlujnie pomalowanych paznokci na blogach to też mnie to kuje w oczy, aż żal patrzeć czasem :/ Ja nie twierdzę, że jestem jakimś mistrzem w malowaniu, lubię malowac paznokcie i odkąd załozyłam bloga, to po zdjęciach widzę, że jakieś postepy robię ;) O wiele mniej lakieru wylewa mi się na skórki itd, ale jak już się zdarzy zapaprać palucha to najpierw go doprowadzam do odpowiedniego stanu, a dopiero potem cykam fotki.

    1. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 13:32

      Bo trening czyni mistrza :D
      Też nie uważam, żebym robiła wszystko idealnie, czasem idealnie potrafię coś skopać ;> Ale najważniejsze to się starać i pracować nad swoimi umiejętnościami, a nie machać ręką i co drugi post przepraszać za upaćkane skórki ;)

  29. Beauty_Station

    27 maja 2012 at 13:06

    Trwałośc lakieru zależy przede wszystkim od naszej płytki i stopnia jej naturalnego natłuszczenia. Ja nie używam żadnych baz, topów itd., a lakiery z niskich półek cenowych (Wibo, Miss Sporty, Eveline, Essence) trzymają się u mnie do tygodnia.

    1. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 13:26

      A nie odbarwiają Ci płytki? Bo moje wspomnienia ze spotkań np. z Wibo do szczęśliwych pod tym względem nie należą ;)

  30. Rebellious lady

    27 maja 2012 at 13:34

    Dzięki, że przypomniałaś mi o odtłuszczaniu, bo zapomniałam o tym od jakiegoś pół roku :P

    Aaa, i wszystkim czytającym odradzam top z Essence, który ma dawać uczucie żelowych paznokci – robi okropne bąble! :/

    I mam jeszcze pytanko – gdzie kupiłaś takie pędzelki do zdobień i czy można je kupić nie przez internet? Bo jestem trochę źle nastawiona do zakupów internetowych, parę razy zostałam oszukana…

    1. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 13:39

      Te kupiłam chyba na wspomnianym w poście stanowisku we wrocławskiej Magnolii. Ze sklepów internetowych z takimi rzeczami najczęściej korzystałam z tego: http://www.dobrarada.com.pl, z tego co widziałam jest tam duży wybór pędzli (chyba w akcesoriach).

  31. simply_a_woman

    27 maja 2012 at 14:49

    czytałam, że wiele dziewczyn odtłuszcza płytkę paznokcia zwykłą wódką

    1. hatsu-hinoiri

      27 maja 2012 at 14:50

      Serio? ja bym nie mogła, bo mnie odpycha od zapachu wódki XD

    2. Urban Warrior

      27 maja 2012 at 15:30

      A mnie by było szkoda lol ;))))

      Ps. Świetny post, przeczytałam z zapartym tchem od początku do końca. I mam nadzieje ze moje malowanie aż tak strasznie w oczy nie kole ;)

  32. axi_1099

    27 maja 2012 at 14:54

    Przydatne rady. Na pewno z nich skorzystam :D

  33. Paula

    27 maja 2012 at 17:12

    podpisuję się rękami i nogami, choć z drugiej strony muszę się przyznać bez bicia, że odtłuszczanie zdarza mi się pomijać z czystego lenistwa ;)

  34. lolita76548

    27 maja 2012 at 17:30

    Ja mam odtłuszczacz z SPN za 20zł i serdecznie go polecam. No nie ma lepszego. Jest w pędzelku więc jest bardzo wygodny w użyciu, a działa cuda serio.

    1. hatsu-hinoiri

      4 czerwca 2012 at 15:33

      Szkoda, że nie widziałam go nigdzie stacjonarnie ;)

  35. Ev

    27 maja 2012 at 19:23

    Przydatny post, ja staram się zawsze pamiętać o wszystkich tych krokach, jedynie tylko, że nie mam specjalnego odtłuszczacza – po prostu dokładnie przemywam paznokcie zmywaczem.

    1. hatsu-hinoiri

      4 czerwca 2012 at 15:33

      Niestety coraz więcej zmywaczy ma w sobie olejki pielęgnacyjne, więc odtłuszczanie nimi odpada :)

  36. Agga

    29 maja 2012 at 07:33

    Super instrukcja. Gdybym wiedziala to wszystko 5 lat temu obecnie tonelabym w butelkach lakierow do paznokci :D Na szczescie oswiecilam sie troche pozniej ;)

    1. hatsu-hinoiri

      4 czerwca 2012 at 15:32

      Masz jeszcze szansę utonąć za parę lat ;)

  37. 2 beauties blog

    1 czerwca 2012 at 12:54

    to naprawde działa, napisałam o Tobie w moim najnowszym poście ;))))

    1. hatsu-hinoiri

      4 czerwca 2012 at 15:31

      Cieszę się, że podziałało :D

  38. Maga Cosmos

    24 listopada 2012 at 10:09

    A czy taki odtłuszczacz na bazie acetonu nie ma bardzo negatywnego wpływu na paznokcie?

    1. hatsu-hinoiri

      28 listopada 2012 at 18:32

      Jeżeli paznokcie są we względnie dobrej kondycji, to przetarcie odtłuszczaczem czy na bazie acetonu, czy na bazie alkoholu nie powinno im zaszkodzić. Oba składniki przy dłuższym kontakcie mogą wysuszać, ale krótki kontakt nie powinien szkodzić. Zawsze można raz na tydzień czy dwa zafundować paznokciom jakąś odżywkę nawilżającą lub wcieranie olejków albo odżywki keratynowej :)

  39. Anonimowy

    28 listopada 2012 at 18:22

    Jeżeli odtłuszczacz w składzie ma aceton, to czy takiego samego efektu odtłuszczenia nie uzyskamy zwykłym najzwyklejszym zmywaczem do paznokci za 3 zł (w szklanej buteleczce, bez tych wszystkich olejków)?

    1. hatsu-hinoiri

      28 listopada 2012 at 18:28

      Sądząc po zapachu w składzie ma raczej spirytus ;) Zamiast kupnego odtłuszczacza spirytus salicylowy na pewno zadziała. Najzwyklejszy zmywacz też powinien być dobry, byle rzeczywiście nie dodawali do niego żadnych olejków :)

  40. asashimia

    12 lipca 2013 at 17:39

    O qrcze:) to juz chyba wiem, dlaczego mi lakier szybko odłazi:) choć ja zawsze zwalałam to na moją płytkę paznokcia,która odrzuciła nawet tipsy zrobione przez manikiurzystkę:) dzieki i pozdrawiam

    1. hatsu-hinoiri

      13 lipca 2013 at 08:17

      Całkiem możliwe, chociaż niektóre płytki rzeczywiście robią wszystko, żeby się lakieru pozbyć ^^"

Leave a Reply