Jak zaczynałam przygodę ze wzorkami

Wreszcie mam chwilę czasu, żeby coś napisać. W zasadzie to nie mam, bo powinnam zająć się wypełnianiem ton papierów do pracy, ale nie mam siły kompletnie :/ Nie umiem zajmować się pracą 24/7 i muszę mózg zresetować pisaniem o pazurach :D Będę musiała popracować w weekend >_<
Wasze blogi też chyba porządniej obejrzę w weekend dopiero, bo od poniedziałku nie bardzo mam czas i nie ogarniam co się koło mnie dzieje. Ale obiecuję, że się u Was pokręcę i skomentuję co nieco :D
Mani z poprzedniego posta trzyma się dzielnie. Był ze mną 3 dni w pracy i ma jedynie leciutko starte końcówki na kilku paznokciach. W sumie mam go już dość, 3 dni na palcach to dla mnie długo XD Chyba dzisiaj coś nowego zrobię, chociaż jak skończę tego posta, to pewnie już późno będzie ^^”
Paula dzisiaj mnie spytała od czego najlepiej zacząć robienie wzorków i miałam jej w komentarzu odpowiedzieć, ale pomyślałam, że fajnie będzie zrobić o tym post ze zdjęciami :)
Zanim zacznę się wymądrzać uprzedzam, że prawie cała moja wiedza wynika z osobistych doświadczeń. Nie chodziłam na żadne kursy i tylko niektóre rzeczy wyczytałam w necie. Bardzo możliwe zatem, że nie wiem co piszę XD Przesadziłam ;) Wiem co piszę, ale nie jest to wiedza profesjonalna, więc bardzo możliwe, że czegoś nie wiem, albo wiem źle. Dlatego miejcie to na uwadze czytając ciąg dalszy :)
Zdjęcia robiłam dzisiaj na szybko, więc żaden szał. W dodatku nie miałam czasu sprzęt wyczyścić, wiec są bardzo naturalne ;) Wszystkie zdjęcia, podobnie jak w większości moich postów, można powiększyć.
No to zaczynam…

Do ozdabiania moich paznokci używam przeróżnych rzeczy. Jednak najczęściej są to farbki akrylowe i stemple. Zacznę od farbek.
Farbki akrylowe to mój ulubiony sposób zdobienia paznokci. W konsystencji przypominają farbki plakatowe albo akwarelowe (takie w tubce). Można je rozcieńczać wodą, ale trzeba uważać. Zbyt wodnistą farbką bardzo trudno malować po śliskiej powierzchni lakieru. Za to gdy wyschną woda ich nie ruszy. Zaschniętą farbkę można usunąć jedynie zmywaczem. Mimo to trzeba je przykryć na końcu topem, żeby się nie ścierały.

Teoretycznie wszystkie wzorki można wykonywać lakierami, jednak farbkami moim zdaniem jest wygodniej. Dlaczego?
1) Jeżeli coś krzywo namalujemy farbkę można zmazać (pod warunkiem, że jeszcze nie wyschła). Jednak trzeba się na to szybko decydować, bo farbki schną szybciutko i czasem zaschnięte krawędzie zostają.
2) Świetnie kryją. O wiele lepiej niż większość lakierów.
3) Można je mieszać ze sobą bez obaw stosując zasady takie same jak przy plakatówkach.
4) Są strasznie wydajne. Jeżeli będziecie o nie dobrze dbać, czyli szczelnie zamykać, od czasu do czasu mieszać i sprawdzać czy się nie zasychają, a w razie potrzeby dodawać zwykłej wody, to powinny starczyć na lata.

W takim razie jakie farbki kupić? 

Jeżeli nie macie dożo pieniążków do wydania to polecam na początek kolory podstawowe, czyli czerwony, żółty i niebieski. Można z nich stworzyć inne kolorki, jak ktoś miał w szkole plastykę to powinien wiedzieć co i jak. Jak nie miał, to na necie można znaleźć ;) Do tego przydałby się jeszcze kolor biały i czarny.

Ja oczywiście tak nie zaczynałam XD

To jest mój pierwszy zestaw farbek. Doszłam do wniosku, że od razu chce mieć dużo kolorów. W dodatku w opisie produktu wyczytałam, że jest dobry dla początkujących do ćwiczeń. Rzeczywiście do pierwszych prób wolałam używać tego zestawu, bo dzięki cenie i ilości materiału nie było mi go szkoda trochę zmarnować ;)
Cena to około 25 zł. Kupowane przez Internet.

Kupując taki zestaw najlepiej od razu zaopatrzyć się w pojemniczki do których farbki można będzie przenieść i rozcieńczyć wodą. Dla mnie tubki wcale nie są wygodne (chociaż takie się na początku wydawały). Za każdym razem trzeba się bawić w wyciskanie, dodawanie wody, mieszanie i sprawdzanie czy już dobrze się maluje. Za gęstymi farbkami maluje się ciężko. Dlatego warto zainwestować. Pasek 8 połączonych ze sobą  pojemniczków kosztował mnie 3,99.

Ja jednak polecam kupowanie farbek osobno. Można je znaleźć w różnych sklepach Internetowych. Swoje kupiłam w sklepie dobrarada i bardzo je lubię. Świetnie się nimi maluje i mają bardzo ładne kolory. 4,5 ml farbki kosztuje w promocji 3,49 i starcza na bardzo długo. Moje farbki kupiłam w maju i mimo częstego używania nie widać w nich wielkich ubytków. Pojemniczki, w których są sprzedawane bardzo mi odpowiadają. Jedynie po otrzymaniu przesyłki trzeba uważać, bo bardzo często pojemniczki podróżują do góry nogami farbka zbiera się na pokrywce. Efektem może być ściekanie farbki po otwarciu. Na zdjęciu widać, że jedna mi się trochę wylała ;)

Gdy już mamy farbki należałoby się zaopatrzyć w pędzelki. Moim zdaniem “profesjonalne” zestawy pędzli do zdobień to jednak strata pieniędzy. Przynajmniej w moim przypadku. Mam 12 pędzli (kupowane w różnych zestawach), a korzystam regularnie maksymalnie z 3. Teoretycznie każdy pędzel pozwala uzyskać inny efekt, ale spokojnie można się bez połowy z nich obejść i pracować z ulubionym. Z drugiej strony jak się w zestaw nie zainwestuje, to skąd widzieć, którym pędzlem będzie się pracować najwygodniej? No i dostajemy zagadkę nie do rozwiązania. Ja niestety nie bardzo Wam w tym pomogę, bo moim zdaniem to kwestia indywidualna. Ale mogę napisać o moich preferencjach ;)

To jest mój pierwszy zestaw, kupiony przy okazji w stoisku z cudami do robienia paznokci, które znajduje się we wrocławskiej Magnolii (przed Tesco). Nie pamiętam ile kosztował, ale pewnie w granicach 20-30 zł.
W sumie ostatnio rzadko z niego korzystam. Najchętniej używałam pierwszego, trzeciego i piątego pędzelka (licząc od lewej). Malowałam nimi przeważnie proste linie i kwiatuszki. Szóstego i siódmego używałam do malowania metodą one stroke, ale ponieważ wychodzi mi ona raczej kiepsko (szczególnie lewą ręką) dałam tym pędzelkom spokój. Ostatni jest świetny np. do sypania brokatu, ale można się bez niego obejść. Drugi i czwarty pędzelek służą do malowania długich cienkich linii, ale mi jest dosyć trudno nad nimi zapanować, więc też leżą i się kurzą.

Drugi zestaw pędzli, w który zainwestowałam. Tym razem kupiony przez Internet. Cena 11zł. Praktycznie używam tylko tego najkrótszego. Większość moich wzorków nim wymalowałam.

Pędzle kupione w Empiku. Ceny nie pamiętam.
Długo czekały na użycie, ale ostatnio wreszcie postanowiłam je wypróbować. Tym pierwszym od lewej malowałam kwiatki z ostatniego mani, który można obejrzeć TUTAJ.

Tak naprawdę wcale nie potrzeba kupować pędzli do zdobień paznokci. Jak macie gdzieś niedaleko dobry papierniczy lub sklep dla plastyków, to polecam tam się wybrać na zakupy. Mi się najlepiej maluje krótkimi cienkimi pędzelkami, ale Wam może pasować coś innego. Zwróćcie tylko uwagę na jakość pędzelka. Ważne, żeby trzymał kształt i nie zrobiła się z niego szeroka albo powykręcana szczota z wystającymi włoskami ;)

I to by było tyle o sprzęcie do malowania farbkami. Dodam jeszcze tylko, że popularne sondy do robienia kropek działają również z farbkami.

Ponieważ swoją przygodę ze zdobieniem paznokci zaczynałam w zasadzie od stempli, to jeszcze kilka słów o nich. W końcu tytuł posta zobowiązuje ;) W dodatku stemple to świetnie rozwiązanie dla tych, którzy nie potrafią pędzlem działać.

Po pierwsze – stempel. Polecam zdecydowanie stempel Konada. Ja zaczynałam od stempla jakiejś innej taniej i nieznanej mi firmy i dopiero później spróbowałam oryginalnego Konada. Konad o wiele lepszy. Lepiej “podnosi” lakier z metalowej płytki i lepiej odbija na paznokciu, chociaż nie idealnie, ale to chyba już zależy od lakieru. Wiem, że niektóre dziewczyny radzą gumę stempla leciutko przejechać delikatnym pilnikiem, bo wtedy lepiej lakier do niej przylega, ale ja tego nie próbowałam. Nie czuję potrzeby i bałabym się zepsuć stempel. Mój pierwszy stempel można obejrzeć w poście o moim rozdaniu ;) Ponieważ jest on szeroki trudno precyzyjnie nim trafić gdy stempluje się małe wzorki. Dlatego kupiłam sobie taki jak widać na zdjęciu obok. Stemplować można obiema końcówkami – małą i dużą.

Po drugie wyrzućcie zdrapkę, którą czasem do stempla w zestawie dodają. Jak macie wybrać sam stempel, czy stempel + zdrapka, wybierzcie tylko stempel. Zdrapka jest do kitu. Brudzi się bardzo szybko, brudzi człowieka i do tego rysuje płytki. To ostatnie akurat w używaniu nie przeszkadza wcale, ale ja nie lubię niepotrzebnie coś rysować ;) Zamiast zdrapki świetnie się sprawdzają wszelkie plastikowe karty. Ja używam starej laminowanej karty ze sklepu. Co prawda lakier trochę między warstwy laminatu się powgryzał, ale w używaniu to nie przeszkadza.

Po trzecie – płytki.
Na zdjęciu wszystkie, które obecnie posiadam. 25 sztuk. Kupowałam je przeważnie przez Internet, dosyć sporo przez Allegro. Najwięcej mam oryginalnych płytek Konada. Niestety one są najdroższe, ale jak macie cierpliwość i szczęście, to możecie upolować jakieś obniżki i promocje. Ponieważ stemplowanie stało się modne płytki są coraz bardziej dostępne, nawet Essence wypuściło swoje. Szkoda, że ich nie oznaczają jakoś. Ja widziałam w Naturze 4 różne rodzaje, ale nie wiem ile ich wypuścili. Obecnie rozglądam się za płytkami Bundle Monster, ale na Polskich stronach nie widziałam. A sklepy zza oceanu dobijają mnie shippingiem.
Wzorki na płytkach są przeróżne, ale można je podzielić na 3 rodzaje:
1) Końcówki do frencha (z różnymi gwiazdkami, paskami i innymi cudami)  – ja nie używam, bo nie umiem prosto ich odbić ^^”, przeważnie mi na ukos wychodzi.
2) Małe wzorki, najczęściej kwiatki, ale nie tylko – dają całą masę możliwości mieszania ich między sobą i robienia ciekawych zestawień.
3) Wzorki na całą płytkę – te podobają mi się najbardziej i jednocześnie najbardziej frustrują. Moim zdaniem prostokąciki ze wzorkami powinny być o wiele większe :/ Na mojego kciuka są za wąskie, a dosztukowanie wzoru ładnie nie wychodzi. W dodatku paznokcie dochodzą mi obecnie do długości, gdy wzorek będzie za krótki >_<

I wreszcie po czwarte – lakier.
Zapomniałam zrobić zdjęcia, więc będzie na sucho ;) Do robienia stempli wcale nie trzeba specjalnych lakierów. Można stemplować zwykłymi, ważne, żeby były dobrze napigmentowane. Ze zwykłych lakierów najlepiej spisują się ciemne, ale zanim spróbujecie na swoich pazurkach radzę przeprowadzić test np. na kartce. Ja przeważnie maluję lakierem, którym mam pomalowane paznokcie kawałek kartki, a później na nim próbuję coś odbić. Dopiero jak widzę, że wzorek jest widoczny zabieram się za paznokcie.
Niemniej jednak lakiery do stempli powinny być lepsze. Z zasady powinny mieć lepszą pigmentację i lepiej nadawać się do tych całych machinacji. Ja z tego typu lakierów mam tylko lakiery Konada, które kupiłam na Allegro. Stempluje się nimi bardzo dobrze, ale i tak czasem kawałki wzorku się nie odbijają. Uprzedzam, że te lakiery NIE nadają się do malowania paznokci. Wiem, że Essence też ma lakiery do stempli, ale ich nie używałam, więc nie wiem które lepsze. Za to stemplowałam jednym z ich lakierów magnetycznych i efekt wyszedł świetny :D Można obejrzeć TUTAJ.

I na tym chyba skończę. Ciekawe kto doczyta do końca XD Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam na śmierć. Dużo pisania, a w zasadzie to tylko czubek góry lodowej. Skupiłam się na sprzęcie, bo Paula pytała przede wszystkim o narzędzia, które warto na początek kupić. Mam nadzieję, że przynajmniej odrobinę pomogłam. Jeżeli przy czytaniu przyszło Wam do głowy jakieś pytanie, to się nie krępujcie. Z przyjemnością na wszystkie odpowiem :)

22 komentarze

  1. kleopatre

    7 września 2011 at 18:33

    Fajny post:) Ja nie cierpie malować na pazurkach cokolwiek lakierami-linerami, tylko farbkiiii!

  2. Malinowy Kuferek

    7 września 2011 at 18:56

    Ale lektura! :D Chociaż maluje paznokcie bez żadnych wzorków to i tak przeczytałam. Chyba w końcu zdecyduję się na stempelki ^^

  3. Carolajna

    7 września 2011 at 19:36

    Wiec ja w temacie pytam: Jak znasz dobry biały lakier?

  4. hatsu-hinoiri

    7 września 2011 at 19:41

    @Carolajna Sprawdź swoją skrzynkę z komentarzami, bo pod ostatnim postem niedawno Ci napisałam o białym lakierze :) Ale białych przeważnie nie używam, więc moja wiedza z tego zakresu jest raczej ograniczona.

  5. Katsuumi

    7 września 2011 at 19:53

    Nie zanudziłaś ;) bardzo ciekawy post!

  6. jjjustii

    7 września 2011 at 20:19

    Cudowna kolekcja:) Chętnie przeczytałam wszystkie informacje. A płytki BM widziałam niedawno na allegro.

  7. angees

    8 września 2011 at 07:18

    Bardzo ciekawy post! :) Te farbki wydają się bardzo fajną sprawą :)

  8. Paula

    8 września 2011 at 07:40

    ale zaskoczenie! dziękuję Ci bardzo kochana! :*
    zaraz pobuszuję po allegro w poszukiwaniu tych sprzętów :))

    1. Zajęczak

      19 lutego 2012 at 11:58

      Ja również bardzo dziękuję
      – dobrze zrobiony i świetnie opisany post. Aż mi się oczęta świecą na myśl o fajnej zabawie z malowaniem [bardzo lubię malować, a zwłaszcza przyozdabiać, jednak dotychczas swoje zdobnicze zapędy przelewałam na kartki okolicznościowe] :)

      "Wracam" właśnie z allegro,
      teraz tylko potrzebuję dokształcić się, w jaki sposób ich używać, by dobrze służyły (dotychczas był to jedynie lakierowy pędzelek plus wykałaczka [sic!]) i będzie git :)

  9. lidzia007

    8 września 2011 at 18:10

    świetny post :) mnie się stemple nie słuchają :( a pędzelki mam beznadziejne i strasznie odstają włoski i nie da rady ładnie malować :(

  10. Paulina

    8 września 2011 at 20:41

    niestety też mam tone papierow do wypelnienia :(((

    musze zainwestowac w koncu w takie pedzle!

  11. Paulina

    8 września 2011 at 20:45

    Essence wypuscilo 8 płytek, 4 w Naturze, a 4 pozostałe podobno w Douglasie,
    poza tym plytka ktora jest umieszczona w calym zestawie do stempli jest tez inna od pozostalych :)
    kupilam dla niej ten zestaw ale szczerze mowiac to ta zdrapka ktora w nim byla w ogole sie nie nadawala do niczego ;/ ale ja i tak uzywam karty typu bankomatowego do zdrapywania zeby nie porysowac plytek

  12. hatsu-hinoiri

    10 września 2011 at 16:43

    @jjjustii Ja też, ale tylko 2 sztuki. Kiepski wybór ;)

    @Paula Proszę bardzo :*

    lidzia007 Mnie też czasem nie słuchają, zawsze się do tego brudzę. Ale trening czyni mistrza :D

    Paulina Dzięki za informacje :D Moim zdaniem wszystkie zdrapki są do kitu, nawet oryginalna Konada :/

  13. sabbatha

    11 września 2011 at 10:36

    Rewelacyjny post :)

    A co do Bundle Monster to ok. 70 (chociaż przy tym kursie co jest teraz może być około 80) złotych za cały komplet to niewiele.

    ciuchutko powiem, że jakbyś miała problem z zamówieniem to mogę ci zamówić bo szkoda, żeby się marnował taki talent :D

  14. hatsu-hinoiri

    11 września 2011 at 13:20

    @sabbatha Być może kiedyś poproszę o pomoc w tym, ale teraz moim priorytetem jest zamówienie helmera XD Nie mam już miejsca nawet na jeden dodatkowy lakier ;_;

  15. sabbatha

    11 września 2011 at 18:44

    ja nie mam miejsca w helmerze na jeden dodatkowy lakier :x

  16. hatsu-hinoiri

    12 września 2011 at 17:43

    @sabbatha A ja myślałam, że mam dużo lakierów XD Zawsze możesz kupić drugiego helmera. O ile masz gdzie go postawić XD Ja nawet tego pierwszego będę upychać na siłę ;)

  17. Yasinisi

    14 kwietnia 2012 at 14:01

    No popatrz ilu ciekawych rzeczy można się dowiedzieć przeglądając stare posty.. Nadrabiam zatem zaległości dalej :D

    1. hatsu-hinoiri

      14 kwietnia 2012 at 14:03

      No właśnie zapomniałam Ci napisać, że gdzieś o sprzęcie trochę pisałam ;)

  18. kinia12345

    17 października 2012 at 20:22

    a czy do malowania wzorków na paznokciach nadają sie tez zwykłe farbki akrylowe np do decoupagu, czy musza byc specjalne do paznokci?

    1. hatsu-hinoiri

      24 października 2012 at 19:10

      Powtórzę to, co napisałam pod innym postem ;p
      Kupowałam tylko takie z przeznaczeniem dla paznokci, więc nie mam porównania. Ale jeżeli po zaschnięciu nie da się ich wodą rozpuścić, to czemu nie. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby się okazało, że te "specjalnie do zdobienia paznokci" to takie same jak farby akrylowe do prac plastycznych.

  19. kasiag

    15 lutego 2015 at 00:01

    Witaj
    Znalazłam Twój blog w sieci i ogromnie się cieszę.
    Super to wszystko opisałaś..zatem mam kolejne pytania…
    zaczynam dopiero zabawę z pazurkami i nie mogę zakumać co i jak…metoda akrylowa,żelowa,hybrydy…co to jest czym się różni..jeśli wiesz bądż któraś z Twoich kolerzanek proszę opiszcie to jakoś po ludzku bo zgłupieje ..każdy coś wie ale nikt nie przedstawia tematu wyczerpująco.Dziękuję za ten post :) przynajmniej to załapałam ale co dalej?
    kaśka

Leave a Reply